„Wielki mur” – recenzja

Na pierwszy rzut oka – na trailer czy plakat – Wielki mur wydawać się może kolejnym pretensjonalnym, przesadzonym filmem wykorzystującym toposy białego wybawcy i międzyrasowego romansu. I dzięki temu jest znakomitym przykładem na to, że pozory mylą.

the-great-wall-01Ta amerykańsko-chińska koprodukcja promowana znanym na całym świecie nazwiskiem Matta Damona jest bowiem bardzo świadoma tego, czym jest i nie próbuje nawet udawać czegokolwiek innego; odrzuca wszelkie pretensje i fałszywe ambicje na rzecz głównego celu tego typu kina – czystej rozrywki.

Ten cel zostaje osiągnięty w bardzo satysfakcjonującym stopniu. Film idzie naprzód szybko, zwalnia tylko dla złapania oddechu i dorysowywania szczegółów naszkicowanym postaciom, zaś stanowiące jego główną oś sceny walk są efektowne i świetnie trzymają balans pomiędzy chaosem a płynnością. Ten ostatni element przypomina o tym, iż Wielki mur to dzieło reżysera doświadczonego – Zhāng Yìmóu jest fachowcem zajmującym się kinematografią od 30 lat i wielokrotnie nagradzanym na przełomie tysiącleci.

the-great-wall-02Warto zwrócić też uwagę na relacje między filmowymi Europejczykami a Chińczykami. Ci pierwsi są bowiem przedstawieni zaskakująco negatywnie jak na hollywoodzką produkcję – jako pozbawieni zasad najemnicy kierujący się przede wszystkim chciwością i przemocą. I o ile główny bohater, William (grany przez wspomnianego wyżej Damona), jest w stanie uzyskać od Chińczyków nie tylko szacunek, ale i podziw, to ma na ten i inne sukcesy szansę dopiero wtedy, gdy odrzuci swoje dawne przyzwyczajenia i zacznie kierować się zaufaniem do innych, pracą w grupie. Oczywiście nie jest to oryginalne przesłanie, ale zarazem nie ma to większego znaczenia, gdyż cały ten wątek nie jest w filmie przesadnie wyeksponowany – owszem, ma swoje wyraźnie zarysowane w nim miejsce, jednak nie ośmiela się ani na chwilę przesłonić warstwy rozrywkowej czy spowolnić tempa, co wychodzi całości zdecydowanie na dobre.

Efekty wizualne i komputerowa animacja nie są w Wielkim murze olśniewające, ale zdecydowanie nie należą do słabych; pełnią swoją solidną rolę w budowaniu efektownych kadrów i widowiskowych scen walki – są w stanie nadążyć przy tym za wyobraźnią autorów, która wrzuca do filmu kolejne mniej lub bardziej dziwne mechanizmy i oddziały bojowe służące obrońcom muru do walki z potworami. Wszystkiemu towarzyszy świadome, z wyczuciem dozowane (bliżej mu do epickości niż kiczu) przerysowanie.

Wielki mur nie jest filmem ambitnym i nigdy nie należy oczekiwać od niego, że takim będzie. Jest epickim, dynamicznym, kolorowym widowiskiem zapewniającym bezpretensjonalną, solidną rozrywkę i w tej kategorii może być jedną z lepszych tegorocznych propozycji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s