„Climax” – niecenzja

Najnowszy film Gaspara Noégo to unikalne kinowe przeżycie, o którym trudno byłoby napisać ciągły, konsekwentny tekst – dlatego postanowiłem w zamian napisać niecenzję, czyli zbiór tendencyjnych odpowiedzi na proste pytanie:

Czym nie jest Climax?

Climax 05

Niespójnym dziełem sztuki, niedbałym rzemiosłem

W Climaxie nie czuć kakofonii. To, co się dzieje jest w idealnej harmonii z tym, jak zostało przedstawione i na każdym kroku widzimy, że reżyser wie co robi, pochłaniając nas całkowicie swoją niezwykłą wizją. Taneczne choreografie działają bez zarzutu, design dźwięku i montaż obrazu są bezbłędne, a chyba na największą pochwałę zasługują zdjęcia Benoîta Debie’ego pełne nieoczywistych kadrów (fantastyczna scena otwierająca wcale nie przygotuje nas na to, co zobaczymy w dalszej części filmu), długich ujęć i niesamowicie płynnych przejść.

Climax 01

Przeintelektualizowanym filmem, który dla samoświadomości i zabawy formą poświęca zanurzenie widza w wydarzenia

Owszem, Noé przypomina nam o tym, że jesteśmy w kinie, a nie w prawdziwym świecie, robi to chociażby poprzez pokazanie wywiadów z postaciami na początku filmu oraz wrzucenie stylizowanych napisów w sam jego środek. Jednocześnie jednak ma pełną kontrolę nad stylistyką swojego dzieła, co – wraz z hipnotycznym rytmem – sprawia, że jesteśmy w stanie docenić te samoświadome elementy, nie wybijając się przy tym z zanurzenia w świat przedstawiony.

Climax 03

Satyrą, pamfletem, przypowieścią

O ile zachowania bohaterów nie są oderwane od społecznego kontekstu, a z ich losów możemy wyciągnąć pewne nauki i refleksje w tym zakresie, to jednak ten aspekt nie zbliża się nawet do bycia na pierwszym planie. Noé nie chce moralizować, krytykować czy przestrzegać – on po prostu zdaje wierną, fascynującą relację z masowej histerii, malując przy okazji wykrzywiony, turpistyczny nieco portret pokolenia.

Climax 04

Próbą wywołania kontrowersji

Oczywiście, że Climax szokuje. Przedstawia w realistyczny sposób straszne wydarzenia (w dodatku wzorowane na prawdziwych, jak informuje nas Noé na początku filmu w napisach końcowych), których nikt z nas się nie spodziewał i nikt nie chciałby zobaczyć w swoim życiu. Ale nie dosłyszymy się tu fałszywych nut, nie dopatrzymy się ostentacyjności. Autor traktuje swą tematykę uczciwie i nie eksploatuje jej, a pozostaje wierny swojej roli jako opowiadacza historii.

Climax 02

Jednym z wielu filmów, które nie przetrwają próby czasu

Trzeba przyznać, że wykorzystanie płynnie przechodzącej kamery wrzucającej widza w środek wydarzeń bądź też użycie napisów jako środka bezpośredniego porozumienia twórcy z publicznością to elementy wykorzystywane w kinie w bardzo dobry sposób co najmniej od lat 60. i francuskiej nowej fali. Poza tym widząc i słysząc w Climaxie połączenie neonów, głośnej muzyki oraz klimatu napięcia i niepokoju z pewnością pomyślimy o Suspiriach z 1977 roku czy The Neon Demon sprzed dwóch lat. Absolutnie nie oznacza to, że nowe dzieło Noégo jest powtarzalne: znajdziemy tu bardzo dużo indywidualnego charakteru i kilka rozwiązań formalnych, których na pewno nie widzieliśmy wcześniej w tak dobrym wykonaniu. Spodziewać się natomiast można, że – obok wspomnianego wyżej filmu Nicolasa Windinga Refna – Climax, z całą swoją pewnością siebie, autentycznością i realizacyjną perfekcją, stanie się wzorem dla kinematografii w niedalekiej przyszłości.

Czymkolwiek innym niż arcydziełem

Ale o tym przekonajcie się sami. Najlepiej w kinie.

10/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s