Podły, okrutny, mocno przeciętny – recenzja „Podłego, okrutnego, złego”

Rok 2019 zdaje się być wyjątkowo obfity w filmy o prawdziwych seryjnych mordercach – nie zdążyliśmy się jeszcze otrząsnąć po świetnym Aniele (którego również recenzowałem) i pierwszym zwiastunie Once Upon a Time in Hollywood, a do kin wchodzi już Podły, okrutny, zły (trzeba przyznać, że polskie tłumaczenie frazy Extremely Wicked, Shockingly Evil and Vile wypada dość blado w porównaniu z oryginałem) – historia Teda Bundy’ego, być może największego celebryty wśród seryjnych morderców.

Extremely Wicked 01

Ale czy Podły, okrutny, zły to rzeczywiście film o mordercy? Z jednej strony tak, głównym bohaterem jest przecież Ted Bundy, zarazem jednak… nie do końca. Narracja skupia się bowiem nie na jego zbrodniach, a na ich konsekwencjach – Bundy jest tu nie tyle zabójcą, co człowiekiem osaczonym, który chce uniknąć kary za swoje zabójstwa.

Zobaczymy go więc jako przestraszonego zbiega i skrupulatnego adwokata, ale przede wszystkim jako błyskotliwego manipulanta będącego w stanie wykorzystać do swoich celów każdą napotkaną osobę. Takie przerzucenie narracyjnego ciężaru jest bardzo interesującym zabiegiem i pewnym powiewem świeżości wobec dziesiątek brutalnych thrillerów o mordercach, a filmowemu Bundy’emu w pewnym momencie udaje się nawet przekonać widza o swojej niewinności.

Extremely Wicked 03

Ciekawy pomysł na strukturę opowieści nie zapewnia jednak pomysłu na jej poszczególne epizody i o tym z pewnością przekonali się twórcy Podłego, okrutnego, złego. Zarówno scenariusz, jak i realizacja filmu są bowiem przepełnione kliszami i nieudolnymi zagraniami, zwłaszcza w wątku romantycznym. Trudno jest wczuć się w historię związku Bundy’ego z Liz Kendall (której autobiografia stanowiła inspirację dla filmu), gdy ta budowana jest za pomocą scen, które widzieliśmy już dziesiątki razy w thrillerach, romansach i typowych amerykańskich dramatach.

Nieco lepiej wypadają wątki sądowe, zwłaszcza ostatni proces Bundy’ego i jego słowne utarczki z sędzią Cowartem (wzorowane zresztą na prawdziwym przebiegu rozpraw, czym twórcy nie omieszkają się pochwalić w napisach końcowych), całościowo jednak poszczególne sceny nie są w stanie unieść ciężaru ogólnego narracyjnego zamysłu. Zapewne najskrajniejszym przykładem jest jeden z ostatnich momentów filmu, gdzie montaż ujęć z różnych fragmentów fabuły okraszony obowiązkową smutną muzyką zupełnie rujnuje naprawdę nieźle przemyślaną do tej pory konstrukcję retrospekcji i kontrastów pomiędzy scenami.

Extremely Wicked 02

Realizacyjną warstwą, która dla odmiany nie rozczarowuje jest aktorstwo. Zac Efron, który od czasu High School Musical nie zrobił nic, co przysłoniłoby jego sławę jako disneyowskiego gwiazdora, wypada w roli Bundy’ego zaskakująco dobrze. Potrafi oddać ostentacyjność i prowokację bijącą od Teda, nie popadając przy tym w groteskę – za to należy mu się szacunek. Swoje pole do popisu ma też John Malkovich, który z zadziornością i pewnością siebie oddaje sprawiedliwość ciętym kwestiom sędziego Cowarta. Nieco bardziej stonowanym balansem dla nich jest Lily Collins w roli Liz, której wewnętrzne rozterki nie wypadają sztucznie pomimo scenariuszowych słabości.

Extremely Wicked 04

Mamy więc do czynienia ze zmarnowanym potencjałem – scenariuszowo-stylistyczna nieudolność poszczególnych scen sprawia, że oryginalny pomysł na opowiedzenie historii o mordercy nie jest w stanie wybrzmieć w pełni, a solidne aktorstwo naprawia to tylko w niewielkim stopniu. Podły, okrutny, zły to film średni i tym samym znacznie gorszy, niż być powinien.

5 10

Wszystkie kadry pochodzą z oficjalnego zwiastuna filmu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s