Feministyczna iskra świeżości – recenzja „Kapitan Marvel”

Nie ma żadnych wątpliwości, że Marvel Cinematic Universe jest obecnie największym kinowym widowiskiem i jednym z najważniejszych zjawisk popkulturowych. Jednocześnie jednak filmy w ramach tej serii wydane na przełomie 2018 i 2019 roku obarczone były pewnym ryzykiem – w naturalny sposób mogły zostać przyćmione przez wielki finał dotychczasowej sagi, pomiędzy którego dwoma częściami (Infinity War i Endgame) się znalazły. Świadczy o tym przykład filmu Ant-Man i Osa, którego wynik finansowy wyraźnie odstaje od innych produkcji MCU z ostatnich trzech lat.

Dlaczego więc Kapitan Marvel nie podzieliła jego losu i zarobiła na świecie ponad miliard dolarów? Oczywiście sporym czynnikiem musiały tu być oczekiwania wobec roli tej postaci w Endgame (inna sprawa, że ostatecznie Ant-Man okazał się być w tym filmie równie istotny fabularnie) oraz medialny szum podkreślający jej feministyczny wydźwięk (nie bezpodstawnie). Ale nie bez znaczenia jest też fakt, że to po prostu jeden z najlepszych i najciekawszych fabularnie blockbusterów ostatnich lat.

Captain Marvel 02

Tytułową bohaterkę poznajemy pod imieniem Vers w pozornie jasnych okolicznościach – jest ona członkinią służb specjalnych międzyplanetarnej cywilizacji Kree, które mają za zadanie uprzedzanie i udaremnianie ataków ze strony zmiennokształtnych Skrullów. Z czasem jednak podważone zostanie wszystko, co Vers wie o sobie i o otaczającym ją świecie, a ona sama zmuszona będzie do reewaluacji swoich dotychczasowych wartości i postaw. Ta niepewność dotycząca przeszłości bohaterki, zainicjowana cudowną, hipnotyzującą wręcz sceną przeszukiwania jej wspomnień w pierwszym akcie, daje punkt wyjścia do pytań o jednostkową tożsamość i kwestię samostanowienia o sobie.

Captain Marvel 08

Ów motyw samostanowienia, wzmocniony przez determinację i silny charakter Vers, jest kluczowy dla feministycznego przesłania Kapitan Marvel. W sercu tej superbohaterskiej space opery leży opowieść o silnych kobietach, dla których oczywiste jest, że są w stanie osiągnąć sukces. I osiągają go dzięki swojej ciężkiej pracy i konsekwencji, wbrew pogardliwym uwagom ze strony mężczyzn oraz utrudniającemu im to systemowi.

Drugim dużym motywem związanym z zaskakującym poprowadzeniem fabuły (plot twisty służą tu nie prostemu efekciarstwu, a konkretnym narracyjnym celom) jest pacyfizm i antyimperializm. Międzyplanetarna wojna – którą oglądamy właściwie tylko dlatego, że zahacza ona o Ziemię – staje się okazją do komentarza o podstępnej potędze propagandy i nacjonalizmu, które represjonują jednostkowość i służą systemowi opartemu na przemocy.

Captain Marvel 04

Wszystkie te poważne uwagi o prawdziwym świecie dobrze wybrzmiewają w Kapitan Marvel, co absolutnie nie oznacza jednak, że to film ciężki. Mamy tu do czynienia z wartkim i efektownym fantastycznonaukowym kinem akcji – a co za tym idzie, po prostu dobrą zabawą. Wizualne wyczucie reżyserskiego duetu Boden-Fleck sprawia, że nie jest to kolejna rzemieślnicza robota opierająca się na zbliżeniach na gwiazdorskie twarze i chaotycznych scenach akcji, a autentycznie ciekawe i przyjemne kinowe przeżycie.

Elementem kluczowym dla charakteru Kapitan Marvel jest umiejscowienie jej akcji w latach 90. ubiegłego stulecia. Nawet jeśli pominiemy prosty fakt tego, jak cool wygląda Brie Larson w koszulce Nine Inch Nails, zostaniemy z całą masą nostalgicznych dla dzisiejszej widowni szczegółów (jeden z pierwszych ziemskich widoków, jakie zobaczymy w filmie to plakaty The Smashing Pumpkins wiszące koło wypożyczalni Blockbuster), co samo w sobie dodaje opowieści klimatu. Nakłada się na to soundtrack – być może wykorzystanie Come as You Are Nirvany było trochę zbyt oczywistym zagraniem, ale nie da się odmówić Only Happy When It Rains Garbage grungeowo-feministycznej energii, która idealnie dopełnia wydźwięk Kapitan Marvel.

Captain Marvel 05

Na koniec powiedzmy parę słów o obsadzie. Brie Larson, która dotychczas absolutnie nie była przecież kojarzona z tego typu kinem, okazuje się być świetną protagonistką akcji. Jej niesamowita charyzma i kąśliwa pewność siebie stanowią wielki zastrzyk energii dla filmu, podkreślając jednocześnie jego feministyczne motywy. Jak zawsze solidnie spisują się Jude Law i Samuel L. Jackson (którego komputerowe odmłodzenie wcale nie kłuje w oczy), a grający jednego ze Skrulli Ben Mendelsohn wypada bardzo przekonująco pomimo pomalowanej na ciemnozielono twarzy i spiczastych uszu.

Captain Marvel 03

Kapitan Marvel okazuje się więc być czymś znacznie więcej, niż kolejnym origin story – to podana w efektownym opakowaniu dobrego kina akcji historia o poszukiwaniu (i określaniu!) własnej tożsamości uzupełniona o feministyczne i pacyfistyczne przesłanie, a w efekcie jedna z najciekawszych propozycji w repertuarze Marvela.

8 10

Wszystkie kadry pochodzą z oficjalnego zwiastuna filmu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s