Sunshine Superwoman – recenzja „Midsommar. W biały dzień”

Gdy w 1966 roku szkocki wokalista-gitarzysta Donovan nagrywał swoje arcydzieło, album Sunshine Superman, nie mógł się spodziewać, że 53 lata później Ari Aster stworzy dzieło zupełnie inne, a jednak dające się równie trafnie opisać tym samym określeniem – folk psychodeliczny. Midsommar. W biały dzień, nowy film reżysera Dziedzictwo. Hereditary, pasuje bowiem do tej kategorii idealnie: to połączenie psychologicznego dramatu z folk horrorem, dla którego swego rodzaju oś – zarówno stylistyczną, jak i fabularną – stanowią psychodeliki.

Midsommar 04

Na dziele tym już przed premierą leżał ciężar sporych oczekiwań – debiut Astera był przecież jednym z najlepszych i najbardziej docenionych filmów zeszłego roku, stanowiąc istotną część renesansu artystycznego horroru, jaki obecnie obserwujemy. W Midsommar reżyser odnosi się do tych oczekiwań w specyficzny sposób – z jednej strony dalej ciągnie ogólny motyw z Hereditary, jakim jest rodzina, a także tematykę traumy po utracie bliskiej osoby, z drugiej jednak tworzy film zupełnie inny pod względem atmosfery. Jak sugeruje polski podtytuł, W biały dzień utrzymane jest przez większość czasu w jasnej kolorystyce pełnego słońca (w końcu mamy do czynienia z dniem polarnym na północy Szwecji), co kontrastuje z konsekwentnym mrokiem Dziedzictwa, często zamkniętego w pomieszczeniach.

Te dwa filmy różnią się też intensywnością – podczas gdy Hereditary było jednoznacznie filmem grozy, regularnie atakującym zmysły widza, Midsommar pozostaje znacznie bardziej stonowane i jest nie tyle horrorem, co dramatem wykorzystującym horrorowe środki i motywy. Przywodzi tym na myśl chociażby Twarzą w twarz Ingmara Bergmana – nawet jeżeli Szwecja, którą tam oglądamy różni się skrajnie od tej widocznej u Astera.

Midsommar 02

Główną bohaterkę Midsommar, Dani, poznajemy w przełomowym momencie jej życia – na początku filmu gwałtownie traci ona najbliższą rodzinę, zaś kilkuletni już związek z jej chłopakiem Christianem nieuchronnie zbliża się do końca. W związku z tym przez cały czas towarzyszą jej trauma po utracie bliskich oraz strach przed byciem porzuconą, oba dopełniane od czasu do czasu przez ataki paniki.

Na tak ujęty portret głównej bohaterki nakłada się główna fabuła filmu opowiadająca o wizycie Dani, Christiana i ich znajomych w niewielkiej wiosce na północy Szwecji. Mają tam unikalną okazję uczestnictwa w pogańskim święcie związanym z przesileniem letnim (stąd wspomniany wyżej dzień polarny), obejmującym obrzędy powiązane z cyklem życia i śmierci i bogato wykorzystującym środki psychoaktywne.

Midsommar 08

Świecące przez większość doby słońce, psychodeliki, motywy magii i przedchrześcijańskiej Europy – wszystko to składa się na obraz przywodzący na myśl wspomniany na początku album Sunshine Superman. Wizja Astera jest jednak dużo mroczniejsza i bardziej skomplikowana, niż ta Donovana. Pełno w niej napięcia wynikającego w równym stopniu ze starcia na linii „cywilizowani” Amerykanie – pogańska skandynawska wieś, co ze świetnie dopracowanych relacji pomiędzy poszczególnymi postaciami. I nawet jeśli Midsommar jest znacznie mniej intensywne niż Hereditary, to potrafi bardzo skutecznie zaniepokoić widza i mocno uderzyć go w głowę drastycznymi momentami, w pełni naturalnie wplecionymi w tę dramatyczną sieć międzyludzkich relacji.

Jedyny niedosyt możemy odczuć w zakończeniu, które odrobinę za szybko rozmywa tych ciekawych bohaterów w nieuchronnym wielkim finale (a zarazem nie dość agresywnym, by pozostawić widza w autentycznym szoku); pozostaje to jednak tylko drobną usterką, bowiem Asterowi udaje się satysfakcjonująco domknąć dwa główne motywy – rodziny i rozstania.

Midsommar 03

Kluczową rolę w kreowaniu niepokoju odgrywają tu, podobnie jak w Dziedzictwie, zdjęcia oraz montaż. Immersyjne długie ujęcia przeplatane są z błyskotliwie stosowanymi cięciami idealnie dopasowanymi do warstwy dźwiękowej. Operator Paweł Pogorzelski czasami serwuje nam niekomfortowe, ciasne zbliżenia, czasami gładko przemyka między bohaterami w bardziej zatłoczonych scenach, tu i ówdzie dodając sztuczkę wypróbowaną już w Hereditary – stopniowe przechylenia i obroty pozornie stabilnej kamery potrafiące przyprawić o autentyczny lęk wysokości. Perfekcję wizualnej strony filmu dopełnia wykorzystanie głębi kadru poprzez przemyślaną grę ostrością, a także bardzo konsekwentne zniekształcenia obrazu oddające efekty psychodelików.

Midsommar 07

Na koniec pochwalić trzeba aktorstwo: ani po stronie amerykańskich turystów, ani wśród szwedzkich tubylców nie rozbrzmiewają fałszywe nuty, czy to w bardziej stonowanych scenach, czy wśród rytualnego szaleństwa. Niekwestionowaną królową filmu jest jednak Florence Pugh – w roli Dani, zarówno zagubionej i przerażonej, jak i pewnej siebie i przejmującej kontrolę nad sytuacją, wypada cudownie i na każdym kroku przekonująco. Łatwo przeoczyć przy niej występ Jacka Reynora jako Christiana, ten jednak również świetnie radzi sobie z dość nieoczywistą rolą, ciekawie balansującą między wrażliwością a oportunizmem.

Midsommar 06

Midsommar okazuje się więc być godnym następcą Hereditary – powolniejszym i mniej strasznym, ale równie niepokojącym, z przekonującymi, rozbudowanymi postaciami oraz zachwycającą, bardzo błyskotliwą warstwą wizualną.

8 10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s